Til forsiden
Coś mocniejszego

„Niech śledzik pływa!”, mawiają Duńczycy przy stole. I pływa, w napitkach („snaps”) w każdej możliwej postaci od łagodnych mikstur do ciężkich nalewek ziołowych.

 „Red Aalborg!” Taki trunek często zamawia się w restauracji do śledzia. Znany Red Aalborg należy do wielkiej i wciąż powiększającej się rodziny „snaps”. Od czasów średniowiecza w Danii pędzi się wodę życia, czyli okowitę (aqua vitae). Kiedy trunek był już gotowy, chłopi gromadzili się, by dokonać degustacji. Na stole stawiano misę, a oni po kolei próbowali gorzałki długimi łyżkami. Pędzona z ziemniaków wódka nie była zbyt gładka, dlatego dodawano do niej kminku, żeby nadać jej aromat.
Trunki aromatyzowane na bazie ziół i owoców, czyli nalewki zwane „bjesk” powstawały w opactwach. Braciszkowie zbierali surowiec w przyklasztornych ogródkach. Dzisiaj do tych starych receptur sięgają szefowie kuchni w ekskluzywnych restauracjach. Na przykład „Sortebro” w Odense zaprasza swych gości do degustacji rozmaitych nalewek na krwawniku, owocach tarniny, jagodach jałowca i korzeniu lukrecji.
 W restauracjach podaje się też nalewki na arcydzięglu. Arcydzięgiel lub anżelika to ziele znane w Danii od wieków. Jest bogate w witaminy, a Wikingowie zabierali je ze sobą na wyprawy wojenne, także w postaci nalewki. Dawało im wielką siłę, a przynajmniej tak uważali. „Sortebro” zawdzięcza swoje receptury pobliskiemu skansenowi Fynske Landsby.
Znajduje się tam XIX-wieczny ogród zielarski, w którym rośnie wszystko, czego te receptury wymagają. Podstawowy przepis jest bardzo prosty. Najpierw sporządzany jest silny wywar z ziół, który następnie rozpuszcza się w wódce lub spirytusie. Można też samemu przygotować nalewkę na przykład na woskownicy europejskiej lub na dziurawcu, które rosną między innymi w północnej Jutlandii.
W niektórych restauracjach wzmacniane wina i brandy rywalizują z egzotycznymi rodzajami napitków i świątecznymi nalewkami sporządzanymi z dodatkiem cynamonu, wanilii i anyżku. Trunki te są słodkawe, dzięki czemu doskonale pasują do deserów i kawy. Czasy, kiedy napitki tego rodzaju pojawiały się tylko na stołach zamożnych Duńczyków, należą już dawno do przeszłości.

Autorka: Mariette Tiedemann